Czy często zdarza się ci się problem z klientem? Nieuczciwi kontrahenci pojawiają się po obydwu stronach barykady. Jak znaleźć zlecenie i przy okazji zadbać o siebie?

 

Tak zwani „Janusze biznesu” znajdują się wszędzie. Łatwo ich rozpoznasz – to ci, którzy zaczną negocjacje jeszcze przed podaniem stawki, spytają „ile to kosztuje i dlaczego tak drogo, hehe”, a na koniec i tak odpowiesz „Rabat to stolica Maroko”, ucinając temat. Czasem jednak następują miłe złego początki i na koniec końców – napracujesz się, a nie zarobisz. Jak tego uniknąć?

 

Nieuczciwy klient – wilk w owczej skórze?

Oczywiście nie każdy, kto chce negocjować, zaraz będzie próbował cię oszukać. Czasami jest tak, że nowy klient jest rzeczywiście… cóż, nowy w branży – dopiero co wpadł na świetny pomysł, założył działalność i szuka podwykonawców, a budżet ma bardzo ograniczony. Taki klient rzeczywiście wybierze tańszego grafika lub projektanta strony, a programowania w ogóle nie będzie się dotykał, bo nie wie, czy sam nie zostanie przypadkiem oszukany.
Jeśli jednak twój nowy klient ociąga się z podpisaniem umowy, zgrabnie omija kwestię wynagrodzenia i nagle zaczyna „strzelać fochy” („jak ci się nie chce, to znajdę piętnastu na twoje miejsce” i podobne stwierdzenia) – to znak, że nie warto siadać do pracy, bo wynagrodzenie może nigdy nie nadejść.

 

Znajdź zlecenie, ale najpierw…

Jak sprawdzić, czy klient jest nieuczciwy? Możesz zacząć od sprawdzenia opinii w google – freelancerzy szukający zlecenia w internecie często (i szybko) dzielą się z internautami swoimi doświadczeniami. Oczywiście nie możesz być bezkrytyczny – czasami zdarza się, że potencjalnie uczciwy zleceniodawca po prostu trafił na niekoniecznie dobrego, a bardzo roszczeniowego wykonawcę usługi.
Po drugie, to wskaźniki wymienione wyżej – jeśli jest problem z podpisaniem umowy lub niejasne jej warunki, podejrzane zachowanie zleceniodawcy lub czujesz, że klient kreuje się na „specjalistę” w danym temacie, mimo że doskonale rozpoznajesz, że nie ma zielonego pojęcia, o czym mówi – wtedy nie przystępuj do pracy, dopóki nie dostaniesz umowy. Najlepiej takiej na piśmie, o szczegółowych warunkach współpracy, z podpisem drugiej strony. ZAWSZE masz prawo poprosić o coś takiego i jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości – skorzystaj z tego prawa.
Zleceniodawca się nie zgodził? Oj, jak mi przykro. Zyskałeś wolne popołudnie i brak stresu!

 

Jak zabezpieczyć wynagrodzenie?

Pamiętaj, że gdy wszystko zawodzi lub nie do końca umiesz „wyczuć” intencje zleceniodawcy, zawsze możesz mu zaproponować zabezpieczenie umowy poprzez Useme.eu – czasem po prostu klient boi się, że zapłaci, a ty znikniesz jak sen złoty razem z jego ciężko zarobionymi pieniędzmi. Mechanizm jest prosty – używasz opcji Wystaw fakturę bez firmy i zaznaczasz „Chcę zabezpieczyć wynagrodzenie za zleconą pracę”. Wtedy nie siadasz do wykonywania usługi, dopóki klient nie opłaci wysłanej przez nas faktury pro forma – a Useme nie wypłaci wynagrodzenia, dopóki nie udowodnisz, że skończyłeś pracę. Zleceniodawca wtedy jest spokojny, bo jeśli znikniesz, oddamy mu wpłatę. A ty będziesz wiedział, że honorarium już bezpiecznie na ciebie czeka.
Przeczytaj więcej o transakcji chronionej.

 

 

JM/ fot. pexels.com